Baymard przebadał konta klientów od nowa. Śledzenie zamówienia wygrywa z resztą

Konto klienta w większości sklepów, które audytujemy, jest zakładką dopisaną kiedyś do szablonu i od tamtej pory nietkniętą. Tymczasem to jedyne miejsce, do którego klient wraca po zakupie z własnej woli — żeby sprawdzić, gdzie jest paczka, i żeby oddać to, co nie pasuje. Baymard Institute właśnie przetestował ten obszar od nowa, osiem lat po pierwszym badaniu, i wynik jest na tyle konkretny, że da się z niego zrobić listę zmian na wrzesień.
Skala badania i dlaczego to nie jest kolejna ankieta
Aktualizacja badania opublikowana 9 września to ponad 4 tysiące godzin nowych testów, ponad 1400 zaobserwowanych problemów użyteczności i ponad tysiąc ankietowanych dorosłych. Powstało z tego 57 nowych i zaktualizowanych wytycznych. Wszystkie problemy z 2018 roku zostały przetestowane ponownie, więc widać nie tylko stan obecny, ale i kierunek zmiany.
To ważne rozróżnienie. Większość „raportów” o e-commerce to deklaracje z ankiety: co ludzie mówią, że robią. Tu podstawą jest obserwacja tego, co robią naprawdę, na żywych witrynach. Deklaracja i zachowanie to w zakupach dwie różne rzeczy i różnica między nimi zwykle kosztuje sklep pieniądze.
Logowanie: hasło przestało być domyślne
Pierwszy wniosek dotyczy wejścia na konto. Klucze dostępu (odcisk palca, Face ID, PIN urządzenia) i kody jednorazowe wypierają parę login–hasło, a użytkownicy odbierają je jako wygodniejsze i bezpieczniejsze naraz. Do tego dwie liczby, które warto zestawić: 81% badanych zapisuje dane karty na kontach w sklepach, w których kupuje regularnie, a 60% docenia dostępne uwierzytelnianie dwuskładnikowe.
Zestawione razem mówią coś, co bywa kontrintuicyjne dla właściciela sklepu. Widoczne zabezpieczenia nie są tarciem, tylko sygnałem. Skoro klient zostawia u Ciebie kartę, to chce widzieć, że traktujesz to poważnie — opcjonalne uwierzytelnianie dwuskładnikowe i lista urządzeń z dostępem budują zaufanie zamiast je zjadać.
Dwie poprawki z tej sekcji są tanie i można je zrobić w tym tygodniu. Wymagania hasła pokaż zanim ktoś zacznie je wpisywać, nie po odrzuceniu formularza, i daj podgląd wpisanego tekstu. Kartę pozwól edytować, a przynajmniej zaktualizować datę ważności, zamiast zmuszać do usunięcia i dodania jej od zera. Każde takie zmuszenie to moment, w którym klient odkłada zakup „na później”.
Śledzenie zamówienia to najważniejsza funkcja konta
W części ilościowej badania śledzenie zamówienia wyszło jako najważniejsza funkcja samoobsługi — przed wszystkim innym, co zwykle wpychamy do panelu klienta. Użytkownicy oczekują kompletu szczegółów w jednym miejscu: przewidywanej daty doręczenia, nazwy przewoźnika i etapów pośrednich, a przy doręczeniu coraz częściej także zdjęcia jako dowodu.
Najmocniejsza obserwacja jest jednak inna: chowanie tych szczegółów w zwijanych sekcjach działało w testach tak samo źle, jak ich całkowity brak. Element, który trzeba rozwinąć, dla dużej części użytkowników po prostu nie istnieje. Jeśli Twój panel pokazuje „Zamówienie nr 100234, Zrealizowane” i dopiero po kliknięciu strzałki wyświetla numer przesyłki, to z perspektywy klienta nie masz śledzenia zamówień.
Rachunek jest prosty i każdy sklep może go zrobić u siebie w godzinę. Policz, ile zgłoszeń do obsługi w ostatnim miesiącu brzmiało „gdzie jest moja paczka”. Pomnóż przez średni czas obsługi zgłoszenia. To jest kwota, którą płacisz miesięcznie za zwiniętą sekcję. Bez tej liczby dyskusja o priorytetach w panelu klienta jest grą w ciemno.
Zwroty zmieniły się od 2018 najbardziej
Od poprzedniego badania to właśnie zwroty przeszły największą przemianę. Uczestnicy korzystali ze zwrotów bez drukowania etykiety, czasem bez pakowania w pudełko, a także z odbioru spod domu; oczekiwali też, że zwrot pieniędzy zostanie uruchomiony w momencie zeskanowania paczki, a nie po jej przyjęciu na magazyn. Baymard zaleca poza tym, żeby przycisk rozpoczęcia zwrotu był widoczny przez cały okres, w którym zwrot przysługuje, i żeby uprawnienie było pokazane wprost, bez zgadywania.
I tu potrzebne jest polskie zastrzeżenie, bo próba była amerykańska. Rekomendacja „zaoferuj co najmniej jedną darmową opcję zwrotu” w rynku, gdzie zwroty do automatów paczkowych są tanie i powszechne, znaczy co innego niż w rynku, gdzie kurier przyjeżdża pod dom. Zanim skopiujesz ją do siebie, policz własny koszt: według badania Alsendo na 300 sklepach obsługa jednego zwrotu kosztuje najczęściej 10–15 zł. Przy stopie zwrotów 15% i koszyku 200 zł to około 1% obrotu, a więc pozycja, która w niskomarżowej kategorii decyduje o wyniku.
Co przenosi się bez zastrzeżeń? Przejrzystość procesu. Klient, który widzi, że zwrot jest możliwy i wie dokładnie, jak przebiegnie, kupuje odważniej i częściej wraca. Klient, który tego nie widzi, dzwoni — i to jest wąskie gardło po stronie kosztów, nie po stronie konwersji.
Co zrobić w najbliższym tygodniu
- Wejdź na własne konto klienta jak kupujący, na telefonie, i przejdź całą ścieżkę: logowanie, historia zamówień, szczegóły przesyłki, rozpoczęcie zwrotu. Zapisz, ile kliknięć zajmuje każdy krok.
- Rozwiń domyślnie szczegóły zamówienia: przewidywana data doręczenia, przewoźnik, numer przesyłki i status. Żadnej z tych informacji nie chowaj za kliknięciem.
- Policz udział zgłoszeń „gdzie jest moja paczka” w ostatnim miesiącu. To Twoja miara tego, ile kosztuje obecny panel.
- Sprawdź, czy przycisk rozpoczęcia zwrotu jest widoczny przy zamówieniu przez cały okres uprawnienia, i czy klient widzi termin bez czytania regulaminu.
- Pokaż wymagania hasła przed jego wpisaniem, dodaj podgląd wpisanego tekstu i pozwól edytować zapisaną kartę zamiast usuwać ją i dodawać od nowa.
- Jeśli trzymasz zapisane karty, wystaw opcjonalne uwierzytelnianie dwuskładnikowe i listę urządzeń z dostępem. To ma być widoczne, bo w tym tkwi jego wartość.
- Policz własny koszt obsługi zwrotu i stopę zwrotów, zanim zdecydujesz cokolwiek o darmowych zwrotach. Rekomendacja z badania na innym rynku nie zastąpi tego rachunku.
Panel klienta rzadko trafia na listę priorytetów, bo nie widać go w raporcie konwersji. Widać go za to w kosztach obsługi i w powrotach klientów, czyli w dwóch miejscach, w których liczy się realny zysk, a nie sam przychód. Jeśli chcesz przejść tę ścieżkę u siebie z kimś z zewnątrz, umów się na konsultację.

Anna Stachurska
e-commerce & marketing · Pro1.pl
Współzałożycielka Pro1.pl i ekspertka e-commerce z ponad 10-letnim doświadczeniem zdobytym po stronie sklepów internetowych. Pomaga właścicielom i zespołom e-commerce podejmować decyzje, które zwiększają przede wszystkim zysk, nie tylko sprzedaż. Zaczyna od diagnozy biznesu, a następnie łączy strategię, marketing, analitykę i technologię w jeden plan rozwoju. Autorka publikacji w „E-commerce w Praktyce” i prelegentka konferencji branżowych.
Czytaj też
ChatGPT polecił Twój produkt, ale kupić kazał u konkurencji: jak wybiera sprzedawcę
Sklep sprzedający te same produkty co dziesiątki konkurentów nie pyta, czy AI zna produkt, tylko czy wskaże jego sklep. Pokazuję, jak ChatGPT buduje listę ofert dla jednego GTIN, co przepisuje po swojemu, skąd bierze błędne dane i które 10 pól feedu i karty produktu poprawić w 30 dni.
Sinsay dolicza 1,99 albo 9,99 zł za sztukę. Zanim skopiujesz dopłatę logistyczną, policz ją u siebie
Sinsay dolicza dopłatę logistyczną za każdą sztukę szkła, płynów i produktów gabarytowych. Pokazuję, jak policzyć taki koszt na własnych zamówieniach, gdzie ustawa stawia granicę, i dlaczego dopłata nie może wpaść do przychodu w GA4 ani do ceny w feedzie.
GUS: usługi drożeją o 5,6%, towary o 2,5%. Twoja marża jest po tej droższej stronie
GUS opublikował wskaźniki cen za sierpień. Towary podrożały o 2,5% rok do roku, usługi o 5,6%. Sklep internetowy stoi po obu stronach tej różnicy naraz — i to ona po cichu zjada marżę przed sezonem.