Google Ads pozwoli wycenić wybrane produkty wyżej. Mnożnik wartości to jeszcze nie marża

Automatyczne ustalanie stawek w Google Ads widzi zamówienie za 200 zł jako 200 zł, niezależnie od tego, czy zostaje z niego 80 zł, czy 20 zł marży. To jeden z powodów, dla których kampanie z dobrym ROAS potrafią przepalać budżet na produktach, które nie zarabiają. Google testuje właśnie funkcję, która ma to częściowo zmienić, i warto ją zrozumieć, zanim ktoś włączy ją w koncie na kilka tygodni przed sezonem.
Co Google pokazał i czego jeszcze nie powiedział
Funkcja nazywa się Product Value Optimization i jest w becie. Google zapowiedział ją wiosną w pakiecie nowości z Google Marketing Live 2026, a 14 września Search Engine Roundtable opisał ją na podstawie wpisu Adriaana Dekkera, który zobaczył ją w koncie.
Z ogłoszenia Google wynikają trzy rzeczy:
- Cel: korekty wartości konwersji dla konkretnych produktów, żeby automatyczne stawki kierowały się tym, co ważne dla firmy, na przykład zyskiem, sprzedażą sezonowego zapasu albo bestsellerami.
- Zakres: produkty i ich atrybuty, takie jak marka czy kategoria, bez zmiany struktury kampanii.
- Kampanie: Performance Max i kampanie produktowe (Shopping).
Na grafice z ogłoszenia są przykładowe mnożniki: 1,2 dla promocji świątecznej, 1,5 dla produktów wysokomarżowych i 1,8 dla nadwyżki magazynowej. To ilustracja ustawień, nie wyniki. Według opisu Dekkera w becie mnoży się wartość konwersji wybranych produktów, a korekty ustawia się na poziomie kampanii.
Czego nie wiadomo: ogłoszenie nie podaje krajów, warunków dostępu ani terminu ogólnej dostępności. W dniu pisania nie znalazłam strony pomocy, która opisywałaby zakres mnożników i sposób raportowania. Nie wiadomo więc, czy funkcja jest już w polskich kontach.
Ten sam ROAS, zupełnie inny zysk
Żeby ocenić, czy mnożnik ma sens, trzeba zacząć od marży, nie od panelu reklamowego. Próg zera dla ROAS liczy się prosto: 1 ÷ marża (po kosztach zmiennych, łącznie z wysyłką i płatnością).
Przykład (ilustracja, nie dane z konta): dwa produkty po 200 zł.
- Produkt A, marża 40%, czyli 80 zł. Próg zera: ROAS 2,5.
- Produkt B, marża 10%, czyli 20 zł. Próg zera: ROAS 10.
Kampania dowozi na obu ROAS 6, więc na każde zamówienie wydaje ok. 33 zł. Na produkcie A zostaje ok. 47 zł, na produkcie B jest ok. 13 zł straty. W raporcie oba wyglądają identycznie. Dlatego od lat powtarzamy, że ROAS to nie wszystko: mierzy przychód, a sklep utrzymuje realny zysk.
Product Value Optimization daje wreszcie sposób, żeby tę różnicę przekazać licytacji bez rozbijania Performance Max na osobne kampanie według marży. Pod warunkiem że mnożnik wynika z rachunku.
Mnożnik zmienia raport, nie przychód
Mnożnik nie dokłada ani złotówki do kasy. Zmienia liczbę, którą Google traktuje jako wartość zamówienia. Dla istniejących reguł wartości konwersji Google pisze wprost, że ta sama skorygowana wartość służy do licytacji i do raportowania, a strategie docelowego ROAS i maksymalizacji wartości konwersji same zaczynają optymalizować pod nowe wartości. Czy beta produktowa zachowuje się identycznie, Google jeszcze nie opisał, ale mechanizm jest ten sam, więc zakładam, że tak.
Skutek dla sklepu (ilustracja): kampania ma w miesiącu 50 tys. zł przychodu przy 10 tys. zł wydatków, czyli ROAS 5,0. Produkty, które dają 40% tego przychodu, dostają mnożnik 1,5. Raportowana wartość rośnie z 50 do 60 tys. zł, a ROAS w panelu do 6,0. W panelu PrestaShop, WooCommerce czy Magento nie przybyło ani jedno zamówienie.
Groźniejsze jest to, co dzieje się z celem. Jeśli docelowy ROAS zostaje na 500%, a system liczy go od wartości powiększonych średnio o 20%, realny cel spada do ok. 417%. Włączając mnożnik bez zmiany celu, obniżasz go, choć nikt go nie ruszał. A im mocniej licytacja przesuwa się w stronę produktów z mnożnikiem, tym bardziej ta różnica rośnie. To ten sam mechanizm, który opisywałam przy odzyskanych konwersjach: wyższy ROAS w panelu bez nowej sprzedaży.
Przy regułach wartości konwersji Google daje kolumny z wartością pierwotną (w angielskim interfejsie „Original conv. value (rule applied)”) i segment „Value rule adjustment”. Jeśli funkcja pojawi się w Twoim koncie, pierwsze, co warto sprawdzić, to czy podobny podział jest w raportach kampanii z mnożnikiem produktowym.
Skąd wziąć mnożnik: z marży, nie z przeczucia
Przykładowe 1,5 z grafiki Google jest ładne i okrągłe, ale niczego nie mówi o Twoim asortymencie. Jeśli mnożnik ma odzwierciedlać zysk, najprostsza reguła to marża produktu podzielona przez średnią marżę w kampanii.
Przy średniej marży 25% produkt z marżą 40% dostaje 1,6, a produkt z marżą 10% dostaje 0,4. Tu pojawia się ograniczenie: w istniejących regułach wartości konwersji mnożnik ma zakres od 0,5 do 10. Jeśli beta ma podobny, produktu o najniższej marży nie da się „ściszyć” tak mocno, jak wynika z rachunku. Wtedy sam mnożnik nie wystarczy i taki produkt lepiej wyłączyć z kampanii albo podnieść mu cenę.
Dwie uwagi praktyczne:
- Grupuj, nie wyceniaj każdego produktu osobno. Trzy, cztery progi marży wystarczą. Setki mnożników dla setek indeksów to przepis na chaos przy każdej zmianie ceny zakupu.
- Nadwyżka magazynowa to osobny rachunek. Na grafice Google dostaje najwyższy mnożnik, 1,8. Pozbycie się zapasu ma sens, ale policz, ile kosztuje Cię jego trzymanie. Jeśli produkt jest już w obniżonej cenie, wysoki mnożnik potrafi zjeść resztkę marży.
Mnożnik, raport zysku czy marża zamiast przychodu
Product Value Optimization to jedno z trzech podejść, które sklep ma dziś w Google Ads, i nie zawsze najlepsze:
- Raportowanie zysku brutto. Konwersje z danymi koszyka łączone z kosztem towaru z pliku Merchant Center (atrybut cost_of_goods_sold) dają w Google Ads wskaźniki oparte na zysku brutto. To nie zmienia licytacji, ale pokazuje, które produkty naprawdę zarabiają, i jest najlepszym punktem wyjścia do ustawienia mnożników.
- Mnożniki produktowe. Przydają się, gdy nie chcesz wysyłać do Google danych o marży albo gdy priorytet nie wynika z marży, na przykład zapas przed końcem sezonu. Ceną jest zafałszowany raport przychodu.
- Marża zamiast przychodu w wartości konwersji. Część sklepów przesyła do Google Ads wartość zysku z zamówienia, na przykład przez server-side GTM. Wtedy docelowy ROAS staje się w praktyce celem POAS. Wymaga to porządnych danych kosztowych i osobnego raportu przychodu.
Jedno trzeba powiedzieć jasno: reguły wartości konwersji, które znasz, nadal nie obsługują produktów. Pozwalają korygować wartość według odbiorców, lokalizacji i urządzenia. Product Value Optimization to osobna funkcja w becie, a nie nowe ustawienie w starych regułach.
Co zrobić w najbliższym tygodniu
- Policz marżę na produkt albo na kategorię po kosztach zmiennych i dopisz próg zera ROAS (1 ÷ marża). Bez tego żaden mnożnik nie ma podstaw.
- Oznacz progi marży w Merchant Center, na przykład w etykietach niestandardowych. Przydadzą się niezależnie od tego, czy beta trafi do Twojego konta.
- Włącz raportowanie zysku brutto: dane koszyka w tagu zakupu i
cost_of_goods_soldw pliku produktowym. - Sprawdź w koncie, czy funkcja jest dostępna. Jeśli tak, zacznij od jednej kampanii i jednego progu marży, a nie od całego konta.
- Przed włączeniem mnożnika przelicz docelowy ROAS o średnie powiększenie wartości. Jeśli mnożnik podbija raportowany przychód o 20%, cel 500% powinien iść w stronę 600%.
- Zapisz punkt odniesienia: przychód i marża z panelu sklepu za ostatnie 30 dni. Wynik oceniaj po sklepie, nie po ROAS w Google Ads.
- Nie włączaj nowości w listopadzie. Jeśli nie zdążysz przetestować jej w ciągu najbliższych tygodni, spokojnie poczekaj do stycznia.
Mnożnik wartości produktu to krok w dobrą stronę, bo po raz pierwszy pozwala powiedzieć Performance Max, że nie każde 200 zł jest warte tyle samo. Ale to tylko instrukcja dla algorytmu, a nie zysk. Jeśli chcesz przeliczyć marże i cele ROAS swojego sklepu przed sezonem, umów konsultację.

Anna Stachurska
e-commerce & marketing · Pro1.pl
Współzałożycielka Pro1.pl i ekspertka e-commerce z ponad 10-letnim doświadczeniem zdobytym po stronie sklepów internetowych. Pomaga właścicielom i zespołom e-commerce podejmować decyzje, które zwiększają przede wszystkim zysk, nie tylko sprzedaż. Zaczyna od diagnozy biznesu, a następnie łączy strategię, marketing, analitykę i technologię w jeden plan rozwoju. Autorka publikacji w „E-commerce w Praktyce” i prelegentka konferencji branżowych.
Czytaj też
GA4 po lecie 2026: okna konwersji, „Unassigned”, import kosztów Meta i jeden raport ROAS
Google Ads pokazuje jedno, Meta drugie, GA4 trzecie, a spora część ruchu ląduje w „Unassigned”. Przechodzę przez letnie zmiany w GA4: własne okna konwersji, diagnostykę brakujących parametrów, raport walidacji importu kosztów i grupy kanałów, żeby na końcu mieć jeden raport ROAS dla wszystkich kanałów.
ChatGPT Ads w Polsce: kiedy sklep z 15 tys. użytkowników powinien wejść, a kiedy poczekać
Od 24 sierpnia reklamy w ChatGPT widzą polscy użytkownicy planów Free i Go, a od 31 sierpnia sklep może kupić je samodzielnie. Pokazuję, co OpenAI naprawdę uruchomiło, dlaczego w Europie nie ma remarketingu, jak przygotować feed i pomiar oraz przy jakich warunkach test ma sens przed sezonem, a przy jakich lepiej poczekać.
Sinsay dolicza 1,99 albo 9,99 zł za sztukę. Zanim skopiujesz dopłatę logistyczną, policz ją u siebie
Sinsay dolicza dopłatę logistyczną za każdą sztukę szkła, płynów i produktów gabarytowych. Pokazuję, jak policzyć taki koszt na własnych zamówieniach, gdzie ustawa stawia granicę, i dlaczego dopłata nie może wpaść do przychodu w GA4 ani do ceny w feedzie.